[Drrrrryń]
- Mr. President, President Polski dzwoni.
- Polski? Powiedz mu, że mam już dość tych głupich propozycji występu w reklamach.
- Mr. President, Polska to taki kraj. To nasz sojusznik, you know. Wysyłają wojska wszędzie tam, gdzie wskażemy palcem i nawet nic nie chcą w zamian. Ostatnio coś tylko z tą tarczą marudzą.
- Aaaa. Poland, to ci, co z Irakiem sąsiadują? Coś mi świta. Przyjmowałem chyba nawet tego ich Presidenta w White House.
- Yes, Mr. President. Zamienił Pan z nim kilka słów w korytarzu.
- No OK. Łącz go.
- Haaalllo? George? Ja dzwoniem, żeby powiedzieć, że ja pojadem, ja, ja, ja! Mogem, mogem, mogem?
- OK, my big friend. Tylko spokojnie. Gdzie chcesz jechać?
- No jak to gdzie? Z misją do Gruzji, ehm, u Was to Georgia się nazywa chyba. Mogem, mogem, mogem?
- Do Georgii? A wizę masz, my friend?
- Ależ tam Rosja czołgi posyła. Ja muszem pomóc. Ja z misją. Mogem, mogem, mogem?
- A jedź, skoro chcesz. Jedzie ktoś z Tobą?
- Oczywiście, przywódcy największych Państw w regionie: Litwa, Łotwa, Estonia, a nawet Ukraina.
- My big friend, Ty to masz odwagę. Dobrze, że zawsze w takim pośpiechu na te Rosyjskie czołgi się rzucasz. Dzięki temu ja nie muszę nic robić i się z tym całym Putinem kłócić. On podobno niebezpieczny jest. No i… łapę na kurkach z gazem trzyma. Nawet Bill mówił, że z nim to lepiej nie zaczynać. Have a nice trip, my friend.
Po tych słowach odłożył słuchawkę.
- Condi, cóż ten wesoły człowieczek znów sobie ubzdurał? Mówił coś o jakichś rosyjskich czołgach? Że niby Georgię atakują…
- Mr. President. Nie ważne, tylko musi Pan być dla niego trochę milszy, bo kiedyś się w końcu kapną, że te F-16, które od nas kupili, to na złom miały iść.
- Nevermind. Wracam do łóżka. Czy Wy musicie rozdawać ten numer komu popadnie? A na przyszłość powiedz im, że jestem chwilowo zajęty i spław ich.
- Of course, Mr. President.
PS. Wybaczcie oczywiste podobieństwo formy do wpisów Fraglesi, ale w tym przypadku to chyba jedyny sposób.
PS2. Nie zrozumcie mnie źle. Oczywiście w Gruzji dzieją się niedobre rzeczy, ale nie ma czegoś takiego, jak dobra i zła strona wojny (a już na pewno nie w tym przypadku). Jeśli jednak nadal się Wam wydaje, że wszystko w tym konflikcie jest czarno-białe, to poczytajcie troszkę o historii Gruzji, oraz o tym, jakie wątpliwości budziły ostatnie wybory prezydenckie w tymże kraju i jak do tych wątpliwości podszedł Zachód.

Muszę przyznać, iż popełniłem wczoraj dość spory błąd i zdecydowałem się przejrzeć, co działo się na Wiejskiej. Początkowo wydawało się to całkiem dobrym pomysłem - szczególnie, że nasze kochane posły debatowały o “wszechobecnej drożyźnie” i sposobach na walkę z tym zjawiskiem. Niestety wnioski z tej debaty są raczej i smutne i bynajmniej nie dlatego, że na wzrost cen nie ma mocnych.
OK. Cena paliw jaka jest, każdy widzi. Wiemy, że odbija się ona na cenach innych towarów, bo przecież większość procesów produkcyjnych ma jakiś związek z transportem. Większość z nas zdaje sobie także sprawę z tego, że wysokie ceny paliw mają wpływ na rozwój gospodarki. Czy jednak aby na pewno taka sytuacja ma tylko negatywne skutki?
Nieco ponad rok temu zostaliśmy zmuszeni do jazdy z włączonymi światłami mijania przez cały rok.
Ze względu na sporą liczbę zajęć niezwiązanych z tym blogiem, a jednocześnie (niewygodna prawda) nieco od niego ważniejszych, ogłaszam blogowy urlop. Wrócę najprawdopodobniej pod koniec czerwca. Mam nadzieję, iż wtedy będę już mógł zaprezentować skutki wytężonej pracy.
Jednym z mniej przyjemnych obowiązków większości z nas jest płacenie rachunków. Nieprzyjemność tej czynności wynika nie tylko z faktu, że oddajemy komuś nasze ciężko zarobione pieniądze. Drugą przyczyną jest zapewne to, że musimy o dokonaniu tych płatności pamiętać. Czy zdarzyło się Wam zapomnieć o zapłaceniu rachunków? A może macie czasem myśli “zapłaciłem czy nie zapłaciłem już w tym miesiącu?”. Oczywiście w pewnym sensie lekarstwem na te problemy są polecenia zapłaty. Tylko czy aby na pewno chcecie, aby bank wykonywał przelewy z Waszego konta bez Waszej wiedzy? Ja z różnych powodów za takim układem nie przepadam. Jak zatem radzę sobie z płaceniem rachunków, jednocześnie nie zaprzątając sobie głowy myśleniem o nich?
Stworzyłem sobie osobny kalendarz o nazwie płatności. Następnie dodałem do niego wszystkie płatności, które muszę wykonać w danym miesiącu i ustawiłem te zdarzenia jako powtarzalne (znaczną część rachunków płacimy co miesiąc). Oczywiście gdybym na tym skończył, to kalendarz ten nie byłby jeszcze zbyt pomocny, gdyż nadal musiałbym go sprawdzać, a tym samym musiałbym o nim pamiętać.


